SSCURWIEL

piątek, 29 kwietnia 2011

piątek, 22 kwietnia 2011

Świeża paczka

Właśnie odebrałem z poczty swoją paczuszkę z placuszkami pełnymi rapu, funku i bitów Babu oraz J Dill'i. Od razu czuje się lepiej, zwłaszcza że bity wymienionych producentów BARDZO mi się przydadzą do pewnego mixtapu, tyle że przed wymienionym projektem w głowie mam zamiar zrobić jeszcze dwa inne. Więc trzeba się wstrzymać, ale selekcję płyt i numerów powolutku można robić. Tymczasem na głowie jest Funk. Mam nadzieję, że będzie owocnie.

sobota, 9 kwietnia 2011

W ramach kampanii społecznościowych: Mądry Penis Przed Szkodą

I pamiętajcie dzieci, i uczcie się dzieci, i dzieci z głupoty nie róbcie, a jak już zrobicie dzieci, drogie dzieci, to takie dzieci które będą miały mądre... narządy rozrodcze.

piątek, 8 kwietnia 2011

A ty jesteś spostrzegawczy?

Obejrzałem do końca - nie miałem żadnych pytań.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Niedocenione płyty: Lilu - La

Solowa płyta Lilu pt "LA", która swoją premierę miała w roku 2008, uważam za pominietą przez polski rynek fonograficzny. Niby było jakieś tam zamieszanie, był teledysk jakoś w okolicach premiery, były jakieś wywiady, jakieś koncerty (m.in. w Kielcach na którym byłem i uważam go za bardzo udany), ale to chyba jednak za mało. Z tego co wiem płyta nie sprzedała się zbyt dobrze i dlatego Max Flo (wytwórnia Lilu) nie jest zainteresowana ponownym wydaniem jej materiału nad czym bardzo ubolewam. Sam, jak tylko dowiedziałem się, że Agnieszka szykuje legala to nie mogłem się doczekać, kiedy będę mógł kupić jej krążek. Uważam, iż wokalistka świetnie sobie radzi, zarówno z rapem jak i z wokalem. Słyszałem zarzuty, że śpiewa przez nos, osobiście mi to nie przeszkadza. W końcu "(...)cycki ma lepsze niż Lil Kim", a z racji tego że jestem facetem, w zupełności rekompensuje mi to ewentualne braki wokalne. A tak serio, to płyta trzyma poziom i od strony wokalnej, i od strony tekstowej, i od strony muzycznej. Jest o dziwo nawet skit który mnie nie wkurwia, gdyż większość skitów na płytach mnie po prostu irytuje (no dobra, pewnym skitem Pezeta z jego pierwszych solówek jaram się po dziś dzień, ale to tylko wyjątek potwierdzający regułę).



Ogólnie to daję karnego kutasa a.k.a prztyczka w nos wszystkim, którzy pobrali płytę, spodobała im się i nie pofatygowali się po nią do empiku czy do innego muzycznego miejsca. Dzięki wam, możemy już nigdy nie usłyszeć owej utalentowanej wokalistki na LP. Sad, very sad..

piątek, 1 kwietnia 2011