.jpg)
Jakiś czas temu światło dzienne ujrzała czwarta solowa płyta Pezeta. I pierwsza płyta w Polsce która miała tak unikalną i niepowtarzalną promocję. Jedyny sposób na zdobycie tej płyty to zamówienie jej bezpośrednio z strony Pezeta. Pierwsze, co rzuca się w oczy po otrzymaniu płyty to poligrafia. Niewątpliwie samo opakowanie płyty ma w sobie klimat (oby nie "emo"). Po spojrzeniu na tracklistę bardzo ucieszyła mnie informacja, która głosiła, że w kawałku "W Moim Świecie" na featuringu pojawia się Lilu. Myślę "wow, nie dość że kawałek który został opublikowany jakiś czas temu bardzo mi przypadł do gustu, to jeszcze dograła się do niego Lilu, którą bardzo lubię". Niestety, bardzo się rozczarowałem. Nie dość, że na płycie są tylko remixy tego kawałka, swoją drogą wg mnie niezbyt udane, to jeszcze Lilu w utworze pojawiała się w jedynie w postaci lekko jęczącego głosu w tle. Ogólnie płyta jest utrzymana w ścisłej tematyce która brzmi "już nie jesteśmy razem, wielka szkoda, bardzo żałuję, bardzo mi trudno, ale może faktycznie stało się lepiej". Jednym słowem MIŁOŚĆ, tylko w nieco innym wykonaniu niż przyzwyczaili nas polscy mc's. W sumie to dobrze, można w końcu spojrzeć na sprawy nieco inaczej. Ogólnie płyta jest nagrana na sporej ilości żywych instrumentów, niekiedy uderza w nas mocna gitara, innym razem Pezet śpiewa niczym wokalista młodej, rockowej kapeli. Choć nie powiem że kawałek pt. "Spadam" bardzo przypadł mi do gustu. Choć ogólnie, niestety, muszę napisać że najwyraźniej nie dojrzałem jeszcze do takiej muzyki. Płyta ma niemalże "nie-hiphopowy" klimat. Lecz pewne jest to, iż materiał jest spójny i tworzy klimat. Płytę na pewno polecam osobą, które właśnie zakończyły swój wieloletni związek, żałują że to tak się skończyło. Wtenczas bierzemy płytę, discmana i wieczorową porą udajemy się na przechadzkę po parku/osiedlu/ulicach miasta. A co do samego artysty, myślę że jakbyśmy tego materiału nie odbierali to należy mu się szacunek za to, że otwiera się szczerze przed odbiorcą, że przekazuje nam swoje emocje i powiada kawałek swojego intymnego życia. Nie każdy człowiek się na to może odważyć. A że zrobił to w ten sposób? Cóż, to chyba dowód na to że Pezet jest niezależny, chciał żeby jego płyta wyglądała w ten sposób i tak jest. Gość po prostu zrobił tyle w muzyce, że mógł sobie na to pozwolić. I dobrze, bo w naszym kraju brakuję niezależnych artystów.
Poniżej prezentuję oryginalną wersję "W Moim Świecie".
"Muzyka eocjonalna" to nie trzeci lecz czwarty krążek Pezeta ;).
OdpowiedzUsuńPozdro!