Rozmawiając w ostatnim czasie z paroma osobami oraz serfując po internecie naszły człowieka następujące przemyślenia.
Żyjemy w czasach gdzie jest zdecydowany przesyt informacji (no ameryki ani Tarnowa nie odkryłem). Osobiście chciałbym się skupić konkretnie na gałęzi zwanej muzyką. Bo nadążyć nad informacjami ogólnymi to ogólnie trzeba by śledzić tylko wszystkie serwisy informacyjne, mieć włączony tvn24 oraz radio (może być maryja dla chwilowego odmużdzenia). Wracając do muzyki, to każdy jeden portal internetowy (mający jakoś renomę jak choćby CGM) potrafi nam polecić niemal codziennie jakąś płytę, rozmawia człowiek ze znajomym i prędzej czy później padnie zdanie "a słyszałeś/aś tą płytę?", no i jeśli człowiek odpowie "nie" to zapewne prędzej czy później dostanie linka od przyjaciela z tą pozycją do ukradnięcia. Co miesiąc tylko na polskim rynku wychodzi co najmniej kilka płyt które człowiek chętnie by sprawdził. I tak to się kumuluje, potem sobie można uświadomić "matko, ile ja mam jeszcze muzyki do sprawdzenia, a tu jeszcze praca/nauka/rodzina/pranie z zeszłego miesiąca". I potem robimy wszystko na pół gwizdka, np. sprawdzamy płytę na szybkości na youtubie (patrz odsłuchuje po 30sekund 3 kawałki z płyty i stwierdzam, że jest słaba). A artysta trudził się rok w studio, jebał się z wydawcą aby jego dziecko mogło się pojawić na półkach sklepowych no i sprzeda się w ilości 200 kopi.
Co do przesytu, internet jednak powinien być cenzurowany. Ale w sensie, że +18 czy coś, tylko w sensie głupot. Np. Google powinno wyznaczyć zespół adminów i na youtubie powinny wywalać odgórnie jakieś filmiki typu sranie na sedesie. Jest tam tyle ciekawych filmów dokumentalnych, muzyki alternatywnej, ambitnych produkcji niskobudżetowych z ciekawym pomysłem, ale jak nam znajomy nie podeśle linka albo nie znajdziemy tego na wykopie to doszperać się do tych ciekawych rzeczy jest nierealne.
Btw. Wiecie, że wojna google vs facebook trwa w najlepsze. Facebook planuje zrobić własną wyszukiwarkę internetową, a google własny portal społecznościowy o nazwie.. "Google Me". Swoją drogą Ice Cube ma na najnowszej płycie refren "Google me bitch". Ciekawe kto od kogo podebrał pomysł.
SSCURWIEL
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz