SSCURWIEL
niedziela, 11 grudnia 2011
Tramwaj
Ciekaw jestem czy zauważyliście jedną prawidłowość, mianowicie, że muzyka w dzisiejszych czasach jest tylko tłem? Podkładką? Siedzimy z kimś przy wódce, czy też pracujemy nad czymś w domu, bardzo często w tym czasie gdzieś leci sobie nasza ulubiona muzyka. "Gdzieś sobie lecie" - tu jest problem. Jako świadomi odbiorcy nie skupiamy się na niej dostatecznie. Zwracamy większą uwagę gdy usłyszymy ulubiony wers, wejdzie dobry break down czy zdarzy się coś innego ciekawego w utworze. Kiedy ściągacie nową płytę artysty na którego materiał czekaliście od dawna (powinno być KUPUJECIE, ale kto dziś kupuje w ciemno płyty muzyczne? Ba, kto w ogóle dziś kupuje płyty. Jak mnie to wkurwia...) to jak bardzo się na tym skupiacie? Włączacie player, kładziecie się na łóżku/rozsiadacie się wygodnie w fotelu, zamykacie oczy i chłoniecie całym ciałem twórczość artysty? Wątpię. Czy kiedykolwiek na zadane pytanie "Co robiłeś wczoraj wieczorem?" usłyszeliście odpowiedź "cały wieczór słuchałem muzyki". I tyle! Nie więcej, nic poza tym. Nie, dziś się robi sto rzeczy na raz. Pracuje się, uczy się, pisze się z kimś, gra w gry przez internet i dodatkowo słucha się muzyki. Kiedyś "słuchanie muzyki było zajęciem samym w sobie" (słowa Jeremy'iego Clarkson'a). I powiem wam szczerze, że m.in. dlatego lubię tramwaje. Wsiadając w tramwaju mam spokojnie pół godziny dla siebie, na przemyślenia, na skupienie. Nie rozprasza mnie internet, znajomi czy cokolwiek innego. Mogę te parędziesiąt minut poświęć w 100% np. na muzykę. Włączam na odtwarzaczu płytę wykonawcy (całą płytę! A nie tylko 3 ulubione numery. Aby ocenić cały album artysty trzeba go zawsze słuchać w całości, aby zinterpretować przekaz zawarty w całości), patrzę w krajobraz za oknem i rozkminiam. Rozkmniniam bit i jego wszystkie sample słyszalne dla mojego ucha na słuchawkach. Rozkminiam tekst. Dobrą zabawą jest wyszukiwanie, w którym momencie np. raper który nagrywa n-ty legalny krążek i jest dobry technicznie "wyjebał się", czyli że coś mu np. nie siadło do bitu. Nie jest to prosta rzecz, ale każdemu jakaś mała wpadka może się zdarzyć. I niema szans wychwycić tego słuchając muzyki i "klikając z kimś na fejsie". Tramwaj jest również dobrym miejscem na czytanie książki. Przeważnie jest dość cicho, a półgodzinna podróż mija nim przeczytasz do końca rozdział. I człowiek czuje, że te 30 siedzących minut nie poszło na marne. Moja mama mówi, że lubi tramwaje, ponieważ kojarzą się jej z przeszłością. Że w nich czas leci wolniej. Może coś w tym jest. Ja w nich uwielbiam to, że omijają wszystkie korki. Natomiast nie cierpię, że kiedy zepsuje się jeden, to 20 za nim nie może go ominąć. Powinni zrobić jakieś dodatkowe tory do wyprzedzania czy coś. No i wiadomo, wszystkie siedzenia przodem do kierunku jazdy, aby babcie nie musiały się przesiadać co chwilkę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz