Każdy ma swoje takie pozycje do których warto wracać, które można napierdalać przez miesiąc non stop, następnie się tym rzyga, ale po upływie paru miesięcy znowu dobrze jest posłuchać pewną płytę. Z racji pewnego mojego ograniczenia, skupie się raczej na polskich rap płytach, aczkolwiek nie tylko
2cztery7(Spaleni Innym Słońcem) - płyta która z miejsca przychodzi mi do głowy, brzmienie które sprawdza się w samochodzie, na mp3 czy na wieży. Stasiak, Pjus i Mes stworzyli wg mnie jedną z lepszych płyt w polskim rapie w ostatnich latach, a bez wątpienia najlepszą polską g-funk'ową produkcję. Bity jakie się znalazły na krążku to dosłownie mistrzowska mieszanka.
TeTris(Dwuznacznie) - stosunkowo młoda płyta, ale wiem że będę wracał do niej po latach. Mam do TeTa pewnego rodzaju sentyment na krążek czekałem latami.
Afrokolektyw(Czarno To Widzę) - sarkazm Afrojax'a ma w sobie coś takiego, iż chętnie wraca się do jego numerów. No i cały zespół robi naprawdę dobrą robotę, zero sampli, 100% Live (funk) Music.
Flexxip(Fach) - obrze od czasu do czasu odpalić takie numery jak Listo, Oszuści no i oczywiście Szukam Tego $.
Lilu(La) - ach, kolejna płyta na którą czekałem naprawdę długo i szczerze mówiąc nic a nic na Lilu się nie zawiodłem, szkoda tylko że nie sprzedała się zbyt dobrze i wokalistka chyba będzie miała trudności z ponownym znalezieniem wydawcy.
Liroy(DZIEŃ SZAKA-L'A) - o Liroy'u można mówić różne rzeczy, ale ta płyta jest w moich oczach naprawdę czymś jak na rok 1999, niewielu polskich raperów w tym czasie miało flo na takim poziomie.
Łona - nie posiadam ulubionej płyty Łony, wszystkie krążki trzymają poziom i podobny charakter, a rozkmina i pogląd jaki ten człowiek ma na świat jest co najmniej niecodzienny.
O.S.T.R.(Holly Łodź) - jak dla mnie najlepsza płyta Adama, wcześniej się cały czas rozpędzał (choć wiele osób uzna, że o wiele lepsze krążki to np. Tabasko czy Jazz W Wolnych Chwilach, nie mam zamiaru się sprzeczać), a dalsze produkcje trzymają poziom, ale gdzieś brakuje mi już tego czegoś.
Wojtas(Moja Gra) - płyta mogłaby wyjść w dniu dzisiejszym i w niczym by nie ustępowałaby produkcją, które dziś zdobywają złoto.
Dinal(W Strefie Jaranie I Rymowania) - kurwa, muszę w końcu kupić vinyl!
Mrl eLDeZet Anton(Pojeb, Dzieciak, Egoista) - chyba jedna z lepszych płyt jakie wyszły w kieleckim podziemiu, tak jak i pozycja poniżej.
Znj(Sposób) - tak jak powyżej.
PeeRZet(Hipocentrum) - do dziś jak słyszę numer tytułowy to mam ciary na plecach, a jak rozkminiam kawałek Chcę Czegoś Więcej to zawsze uśmiecham się pod nosem.
Smarki Smark(Najebawszy) - chyba nikomu nie trzeba przestawiać tego nielegala.
Ogólnie w trakcie pisania tego posta odnalazłem parę pozycji, które koniecznie muszę odsmażyć. Czasem dobrze rozkminić jaką muzyką dysponuje człowiek, bo często o tym zapominamy.
SSCURWIEL
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz