SSCURWIEL

piątek, 25 listopada 2011

Premierowa impreza mixtapu w Krakowie

Kurwa, zapomniałem wrzucić tego plakatu wcześniej.

piątek, 18 listopada 2011

Odnaleziony Vinyl

Piękna chwila, życzę każdej osobie aby życiu przeżyła choć jedną taką. Właśnie przygotowując set odnalazłem wosk, który mam parę miesięcy i nigdy z niego nie grałem (a pamiętam jak dziś, dostałem go od kolegi). Patrze na płytę, wiem od kogo ją mam, ale nie mam zielonego pojęcia co na niej się znajduje. Tytuły nic nie mówią. Ok, rach ciach ciah, igła, wosk zalicza stosunek ze slipmatą, PLAY. Pierwszy obrót i wchodzą... Mmmistrzowskie Party Break'y, i tylko się proszą "puść nas, puść nas na imprezie". Myślę, "ok moje maleńkie, dostaniecie to na co zasłużyłyście".

poniedziałek, 14 listopada 2011

Whisky z Colą

Tak, ta magiczna mikstura jest jednym z najlepszych towarzyszy życia. Jest odpowiednia na samotne wieczory spędzone przy pracy przed komputerem, idealnie wkomponowuje się w chwile kiedy czytamy lekturę (i to niekoniecznie szkolną), jestem świetnym trunkiem dla dwojga w romantyczny/intensywny wieczór, a gdy sączysz go w klubie również nikt nie popatrzy na Ciebie z pogardą. Każdy łyk idealnej kompozycji rudej i coli to jak wyrycie sobie nożem na skórze napisu "chwilo trwaj wiecznie". Z dobrą Whisky jest jak z prezerwatywą, facet powinien ją mieć zawsze, tak na wszelki wypadek. Bo nigdy nie wiadomo czy nie wpadną z niezapowiedzianą wizytą kolega Jacek, stryjek Jasiek czy może wuj Jim. A do tych panów Cola i dwie kostki lodu siedzą jak u Pana Boga za piecem.

Ktoś powie "profanacja", z colą niewolno, nie wiem, może i niewolno. Ale z drugiej strony, któż może mi zabronić, kiedy mi tak smakuje.

Biorę łyk i klikam "publikuj".

sobota, 12 listopada 2011

sobota, 5 listopada 2011

Melanż - to takie proste

Iść w melanż jest niezwykle prosto w dzisiejszych czasach. Człowiek jest młody, ma znajomych, ze szkoły, ze studiów, z pracy, z imprezy, chuj wie skąd. I każdy lubi dać w palnik z ekipą. Przychodzi weekend czy coś, a i często na tygodniu się wali gaz, no bo tak wyszło. I to nie jest sztuką. Sztuką jest odmówić, gdy cię namawiają na tzw. "melo na zero". Sztuką jest iść do domu ze świadomością, że wszyscy piją, jest sobota a ja wracam do domu. I sztuką jest w ten piękny (aka przejebany) wieczór napierdalać. Napierdalać projekt, ćwiczyć skille w zajawce. Robić muzykę, ćwiczyć riffy, ogarniać tutoriale, malować obraz, pisać książkę. Robić coś, za co dostaniesz szacunek w przyszłości. Szacunek za dobrą płytę, za świetną książkę, za przejebany projekt graficzny itp. Szacunek, który będzie tkwił w głowie przez dłuższy czas niż wspomnienie o zajebistym melanżu, na którym to ziomek się porzygał.

Dobra, spierdalam robić klip. Hoł!