SSCURWIEL

niedziela, 20 grudnia 2009

Dziś takich kawałków już się nie robi

Od paru lat bacznie obserwuję rap scenę. Ostatnio również staram się patrzeć w miarę na bieżąco na to co się dzieje za oceanem, choć przyznam szczerze że trochę mi się odechciewa jak widzę w którą stronę to wszystko poszło. Wniosek jest jeden, dziś już się nie robi kawałków które zostaną nam w pamięci na długo. Czasem chciałbym żeby raperzy cofnęli się do lat 90 i powtórzyli to gówno co robili w tamtych latach. Świetnym przykładem jest Snoop Dogg który właśnie wydał 10 płytę. Czy ktoś może powiedzieć, że na ostatnich płytach zrobił jakiś miażdzący numer? Że każdy go zna, a na imprezach hiphopowych ten kawałek lata zawsze? Ja sobie nic takiego nie przypominam. Ostatnia jego płyta która mi się po części podoba to The Blue Carpet Treatment gdzie kawałki takie jak Thats That czy Bosses Life zapadły mi w pamięci, no ale gdzie takim numerom do Whats My Name? czy Still, które jak się gra to ludzie na imprezie potrafią (z całym szacunkiem) ocip**ć. I te numery nigdy się nie zestarzeją, bo mają taką moc w sobie. Gdzie numery pokroju De La Soul takie jak Ring Ring Ring czy Me, Myself & I. Czemu na nowo wychodzących produkcjach nie można już spotkać kawałka z bitem w stylu Naughty By Nature - Hip Hop Hooray który zawsze porywa wszystkie zgromadzone głowy. Co się stało z mocnym brzmieniem Beastie Boys. Gdzie w nagraniach jest energia jak była w Jump Around. Dziś po prostu takie produkcje nie wychodzą, czego bardzo żałuję. Te czyste, ciężkie, momentami nawet prymitywne bity miały w sobie magię. Dziś mamy tłuste basy i elektronikę - nowe brzmienie. Spoko, ale gdzie ideologia hip hopu, że bity powinny być samplowane z vinyli, najlepiej funkowych. Czemu tak się dzieje że artyści którzy są pionierami, mają wielki respekt za stare produkcje aktualnie robią gówno. Aż się nie chce sprawdzać nowych płyt. Czasem wolę się bujać przy starych nagraniach. Kolejny przykład, Nas. No chyba każdego przychodzą dreszcze podczas słuchania One Mic, niesamowity klimat jest w tym utworze. No a jak usłyszałem nowy singiel Hero to myślę "kurde, no w sumie kawałek w porządku, ale czy to jest ten sam raper?". Czasem się zastanawiam co by nagrywał 2Pac gdyby żył. I mam tylko nadzieję że twórca takich hitów jak Changes czy california love nie poszedłby w stronę którą obrał Kanye West. Straciłbym chyba wiarę w tą muzykę. Z roku 2009 który wyszedł w stanach i w całości mi się bardzo podoba to album Chali 2na - Fish Outta Water. Wreszcie płyta na której brak elektronicznego brzmienia, a nie brakuje dobrych bitów. No i to flo rapera które mnie po prostu niszczy. Gorąco polecam wszystkim ten album. I nie mówię, jest paru raperów w U.S.A którzy (jak dla mnie) dobrze to wszystko reprezentują. Nadal dobre nagrywki mają Dilated Peoples, Naughty By Nature czy Bone Thugs N Harmony. Cały czas się jaram nowymi trackami tych składów.

A co w Polsce? Trochę podobnie, choć nie do końca. Część raperów obiera drogę nowoczesnego brzmienia z syntetykami, a część opiera to na funku. I tym oczywiście się jaram. I wyróżniam tu takie osoby jak O.S.T.R., Zeus, TeTris którzy od lat robią dobre rzeczy i zapowiada się że będą robić jeszcze lepsze.

Podsumowując słowem kluczowym artykułu okazuje się rozwój. Tylko czy obierze on dobry kierunek? Życzę wszystkich, jak i samemu sobie, obierać tylko dobre kierunki w życiu. Pokój.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz