SSCURWIEL
wtorek, 21 lutego 2012
Każdy walczy o szacunek
... w bardzo różny sposób, ale każdy z nas stara się go zdobyć. Niektórzy w uliczny sposób w bezpośrednim starcu na pięsci pokazują kto tu jest silniejszy i kogo należy się bać (czyt. szanować), inni w sposób artystyczny, malują, wystawiają się, pokazują swoje najlepsze prace, które ze ściany krzyczą "podziwiajcie naszego autora, to wizjoner (czyt. szanujcie go)". Niektórzy zdobywają respekt w sposobie wymieszanych z dwóch powyższych przykładów, tańcząc na parkiecie, patrząc prosto w oczy przeciwnikowi robiąc niesamowitego seta wygrywa walkę (czyt. wygrywa szacunek). Niektórzy obierają nieco inny kierunek i wyjeżdzają z salonu nową Mazdą, za którą odwraca się połowa ulicy i mówi cicho pod nosem "wow". Nie mam nic przeciwko tego typu zachowaniom o ile człowiek zarobił na ten samochód samodzielnie ciężką pracą, a nie wziął $$$ tatusia. Mnie cholernie motywują piątki czy też dobre słowa na temat mixtapów czy granych imprez. Zajebiście mnie to napędza do rozwoju i powoduje u mnie krążące po głowie napisy "chce więcej! chce lepiej!". Ktoś powie, że to narcyzm. Uważam, że odrobina narcyzmu, jeśli tylko napędza do działania, jest wręcz zbawienna. Tak więc grajmy o respekt, zdobywajmy go ciężką pracą i idźmy cały czas do przodu nie patrząc za siebie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz